Za oknem dżdży.

Miesiąc czasu.  Przestałem pisać… pochłonęła mnie praca przy domu i w warsztacie. Zrobiłem swego rodzaju listę spraw, które wymagają mojej uwagi i przystąpiłem do działania. Wczoraj zakończyłem kilka dużych tematów i dziś chcę troszkę odpocząć. Stan zmęczenia, irytacji, oraz ogólnego zaniedbania własnych potrzeb bardzo źle wpływa na moje trzeźwienie. Cała metoda HALT ostatnio została olana z góry na dół i pojawił się głód, smutek, frustracja…  Od miesiąca nie palę też papierosów. Wdycham opary z e-papierosa. Różne opinie słyszałem na ten temat, więc przekopałem sieć, by zdobyć więcej informacji i byłem miło zaskoczony. Anglicy poświęcili trochę czasu i wykonali sporo badań dotyczących e-palenia. Co wyszło ? Zdrowe nie jest – nie ma co się łudzić, lecz zdrowsze niż tradycyjne papierosy zawierające tytoń. Płyny do e-papierosów zawierają jednak bardzo różne składniki nadające im smak i tutaj trzeba uważać gdyż niektóre (np. czereśnia) są toksyczne podobnie jak papierosy. Gdyby jednak porównać ilości związków chemicznych to w papierosach odnaleziono ich ponad 5 tysięcy, z czego ponad 400 jest silnie toksycznych i rakotwórczych. W przypadku e-papierosów jest to od 9 do 140 substancji potencjalnie szkodliwych. Nie mogę więc mówić, że teraz palę coś zdrowego, ale wychodzi na to, że jednak zdrowszego niż papierosy.  Nadal dostarczam sobie też nikotynę, która podtrzymuje moje uzależnienie, lecz dzięki temu nie pogłębiła mi się bardzo depresja, która wcześniej niweczyła wszelkie próby rozstania się z tym nałogiem. Na początek kupiłem najmocniejszy płyn, potem słabszy a za 3 tygodnie znowu kupię słabszy. Anglicy twierdzą, że połowa osób, które rzuciły palenie w UK zrobiła to przy pomocy e-palenia. Myślę, że do końca roku przestanę całkiem palić, lecz nie zarzekam się co do tego.

Odniosę się jeszcze do strony walczacyalkoholik.pl  Nie opłaciłem tej witryny i ktoś ją kupił. Obecnie ta firma próbuje wyłudzać pieniądze od osób, które chcą wejść na bloga – tyle, że go tam nie ma. To zwykli naciągacze. Kupili jedynie adres strony a nie treść i treści tej nie posiadają !! Tyle w temacie.

Ja przez minione miesiące bardzo chciałem wrócić do uprawiania sportu :). Wyszła z tego niezła tragikomedia. Po raz kolejny dostałem mocnego pstryczka w nos. Co chwile miałem jakieś kontuzje i w końcu musiałem się poddać na jakiś czas. Jedno jest pewne – to działa. Bieganie dodaje energii i bardzo dobrze wpływa na ogólne samopoczucie. Po tak wielu latach zaniedbywania własnego ciała, w moim przypadku okazało się jednak, że powrót do aktywności fizycznej nie będzie łatwy. Najpierw ból przyczepów mięśni bioder – chodziłem jak inwalida.  Zaleczyłem i biegałem dalej. Potem naderwane wiązadła boczne – tu już zwykły pech. Dwa tygodnie leczenia i dalej. Potem stan zapalny w pięcie prawej nogi… trwający miesiąc. Przyszła frustracja i chęć by rzucić tym wszystkim. Moja samoocena znów sobie upadła, wmawiając mi, że do niczego się nie nadaję, że wszystko psuję, że nic nie potrafię wprowadzić w życie na stałe i takie tam. Jednak w ostatecznym rozrachunku nie jest wcale źle. Waga spadła o 10 kg. Kondycja jest zdecydowanie lepsza a chęć do dalszego biegania jest nadal czynna. Moim celem jest jeszcze 10 kg do lata 2019 roku. Czy się uda ? To tylko cel. Stawianie czegoś na ostrzu noża i mówienie, że musi tak być – nie działa. Nie zawsze działa, a gdy się nie udaje, pozostawia we mnie swego rodzaju upokorzenie. Mówię sobie – znowu porażka… i  mam gotowy wyzwalacz oraz chęć ucieczki do picia. Wolę więc wyluzować.

Wczoraj dostałem niesamowitą laurkę od córki. Pisała zadanie domowe o swoich idolach i okazało się, że ja nim jestem. Takiego zastrzyku motywacji nie pamiętam już. Podczas pracy z uzależnionymi zdarzyło mi się oberwać nie jeden raz. Gdy komuś nie szło, zdarzało się, że rzucał w moją stronę oskarżenia. Zdarzały się groźby, szantaże i manipulacje. Zacząłem wątpić w to co robię. Moja małżonka też odcięła się od mojej pracy…  Ja zaś zacząłem poważnie się zastanawiać czy nadaję się do tego. Za bardzo się wkręcam w ludzkie problemy. Czasami żyję nimi, chodzę i głośno się zastanawiam, co powinienem zrobić. Ewa patrzy jak piszę w komunikatorze i widzę, że ją to złości. Chowam się więc z tym. Tymczasem uzależnieni potrafią być wybitnie wredni, gdy piją. Dla zrealizowania swoich celów zrobią wszystko. Ja mam czasami ochotę się odgryźć publicznie kilku osobom, za to, co mi zrobiły, z imienia i nazwiska. Chwały mi to nie przysporzy jednak, natomiast wrogów na pewno. Zwątpiłem w sens tej pracy, przez takie osoby…. choć nie… nie przez nie. Zwątpiłem, ponieważ mam niską samoocenę i po takich sytuacjach zwyczajnie się rozsypywałem. W głębi wiedziałem, że robię dobrze… No właśnie… zadanie domowe Julii… Gdy przeczytałem… stanąłem jak wryty. Czy mogę mieć lepszy dowód na to, że opłacało się ? Zrobiłem sobie kolorowe ksero i powieszę je w warsztacie obok desideraty i modlitwy o pogodę ducha. Ludzie odbierają medale, piszą o nich w gazetach, stają się sławni, ja zaś mam najcenniejszy medal, jaki mogłem dostać – szacunek i miłość własnego dziecka.

Przyszła jesień. Kurcze… jakby ktoś przełączył niewidzialną zwrotnicę i wpuścił tu pociąg z Syberii…. Zimno, wieje, leje. Pierwsza myśl rano… ja pier…. nie wstaję, leżę, nic nie robię… ale nie ma tak… Julę do szkoły odwieźć musiałem, malutką przebrać. Depresja bardzo chętnie by się do mnie dobrała teraz, ale nie pozwolę jej na to.  Chyba zaparzę kawę 🙂

 

Pozdrawiam serdecznie

Michał

Spread the love
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   
  •   
  •   
  •   
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia

No Comments

Post a Comment